Czym oddycha Twoja Ulica?

Nowa kampania edukacyjna o wpływie spalin na nasze zdrowie

Powietrze w polskich miastach jest złe – także wtedy, gdy dym nie gryzie w płuca, a chmury zanieczyszczeń nie widać gołym okiem. Badania pokazują, że trujących substancji wokół nas wyraźnie przybywa po wakacjach i po weekendzie, zwłaszcza w porannym i popołudniowym szczycie, czyli wtedy, gdy rośnie ruch samochodowy. Istnieją jednak sprawdzone sposoby, jak to zmienić.

  • O ile niska emisja z pieców zatruwa polskie powietrze podczas intensywnych zimowych epizodów, to drogowe emisje szkodliwych gazów niszczą nam zdrowie przez cały rok, zwłaszcza w okresach wzmożonego ruchu ulicznego.
  • Niezależnie prowadzone pomiary z Warszawy i Wrocławia pokazują, że stężenie toksycznych tlenków azotu (NO2) jest niższe w okresie wakacyjnym i w weekendy, a wyraźnie rośnie w dni nauki szkolnej.
  • Jedynym rokiem, gdy na stacji pomiarowej w centrum Warszawy polskie normy NO2 nie zostały przekroczone był 2020 r., kiedy ruch samochodowy zmniejszył się z powodu pandemii.
  • Główne przyczyny smogu komunikacyjnego w miastach to wysoki średni wiek pojazdów, duża liczba samochodów przypadająca na 1000 mieszkańców, duża liczba podróży odbywanych w ciągu dnia i zły stan techniczny pojazdów.
  • Mamy gotowe sposoby na poradzenie sobie z transportowymi zanieczyszczeniami, zarówno indywidualnie, jak i systemowo.
W otoczeniu każdej ruchliwej drogi rozprzestrzeniają się zanieczyszczenia ze spalin samochodowych – potocznie taką mieszaninę nazywamy smogiem. Zły stan powietrza to jedno z podstawowych źródeł problemów zdrowotnych Polaków. Szacuje się, że trujące tlenki azotu, z których znaczna część pochodzi z transportu drogowego, tylko w 10 największych miastach Polski przyczyniają się do 1380 przedwczesnych zgonów rocznie, a u dzieci zanieczyszczenia powodują alergie i utrudniają prawidłowy rozwój[1]. 
Jednocześnie szkodliwość spalin jest jednym z najbardziej “znormalizowanych” zagrożeń dla zdrowia, z jakimi mamy styczność. Częściej przejmujemy się dymem z kopciuchów, śmieciami w lesie i zatruwaniem rzek niż zanieczyszczeniem powietrza, które jest z nami na co dzień i “od zawsze”.
Dlatego nowa kampania edukacyjna “Czym oddycha twoja ulica?” wspierana przez działające w tym obszarze organizacje (Rodzice dla klimatu, Clean Cities Campaign, HEAL Polska, Polski Alarm Smogowy, Europejskie Centrum Czystego Powietrza, Profeina) ma za zadanie przypomnieć, że stan powietrza, którym oddychamy w mieście pogarsza się wraz z powrotami z wakacji – samochodów na ulicach jest dużo więcej i pojawiają się korki w tzw. szczytach komunikacyjnych. Tym samym to czym i ile jeździmy ma wpływ na zdrowie nas wszystkich.Źródło: Raport: Wyniki pomiarów stacjonarnych jakości powietrza i pomiarów ruchu drogowego przy szkołach w sezonie grzewczym i pozagrzewczym (2023) WAWER; Europejskie Centrum Czystego Powietrza dla Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego.
– Z pomiarów wiemy, że zanieczyszczenie powietrza tlenkami azotu spada wraz z odległością od ulicy i poruszających się samochodów. Oznacza to, że im bliżej podjeżdżamy samochodem, by podwieźć dziecko do szkoły, tym bardziej szkodzimy wszystkim dzieciom spalinami z naszego pojazdu. Widok kilkudziesięciu samochodów podjeżdżających pod szkoły każdego ranka stał się normalny. Może więc warto rozważyć jakiś sposób chronienia uczniów przed spalinami z pojazdów? – mówi rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego, Piotr Siergiej. – Działania są proste: od rezygnacji z podwożenia dziecka pod samą szkołę czy tworzenie czasowych stref z zakazem wjazdu w pobliże budynku szkolnego. Najlepszą jednak metodą jest sprawdzona w ponad 300 europejskich miastach strefa czystego transportu. Do takiej strefy nie mogą wjeżdżać pojazdy z silnikami o wysokiej emisji tlenków azotu, czyli najczęściej stare samochody z silnikami Diesla. Doświadczenia Paryża czy Londynu pokazują, że SCT prowadzą do trwałego ograniczenia poziomów zanieczyszczenia powietrza.

Zanieczyszczenie rośnie, gdy rośnie ruch na drogach 

Jednymi z najświeższych danych dotyczących emisji z transportu zanieczyszczeń są badania ECAC oparte na pomiarach przeprowadzonych zimą i wiosną 2023 r. w pobliżu szkoły na ul. Kadetów w Warszawie dostępne w raporcie Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego. Zawartość dwutlenku azotu (NO2) w powietrzu odnotowana wokół budynku szkolnego była wyższa w sezonie zimowym niż wiosennym (po zakończeniu sezonu grzewczego i w czasie, gdy więcej osób porusza się na rowerach), jednak największe wahania dotyczyły pomiarów dni nauki szkolnej i weekendów. W lutym stężenia NO2 było średnio o 66% wyższe w dni nauki szkolnej niż w weekendy, zaś na przełomie kwietnia i maja te różnice były rzędu 55%. [2]

Pomiary wielokrotnie wykazały też zmienność poziomu NO2 na przestrzeni doby. W godzinach porannych i popołudniowych osiąga on wartości nawet dwukrotnie wyższą niż w południe czy wieczorem. Pokazuje to istotne powiązanie pomiędzy godzinami szczytu w ruchu samochodowym – w tym przypadku chodzi też o dowożenie uczniów do i ze szkoły przez rodziców – a pogorszeniem się stanu powietrza.

Dla mnie – jako matki małych dzieci i mieszkanki bezpośredniej okolicy ul. Kadetów – wnioski płynące z raportu są porażające. Prawie 7,5 tysiąca pojazdów silnikowych przejeżdża średnio tylko w ciągu dnia pod oknami budynków, w których małe dzieci spędzają większość swojego życia. Skutkuje to pogorszeniem i tak już fatalnej jakości wawerskiego powietrza, zwłaszcza w godzinach szczytu, co dobitnie obrazują wykresy nasilających się wtedy stężeń tlenków azotu oraz problemy zdrowotne i neurorozwojowe dzieci. Jeszcze bardziej wstrząsające jest jednak to, że lokalne władze zamiast zainwestować w poprawę jakości powietrza i bezpieczeństwa najmłodszych, wydają zezwolenie na budowę Biedronki dosłownie vis a vis szkoły, bo… umożliwiają to miejskie plany zagospodarowania przestrzeni. Znowu biznes i wygoda okazują się cenniejsze niż zdrowie dzieci. Bez zmiany prawa w tak nierównej walce najsłabsi i zarazem najbardziej narażeni na negatywne skutki wdychania smogu i spalin po prostu nie mają szans – mówi Kamila Kadzidłowska, działająca w ruchu Rodzice dla Klimatu.
O tym, że stężenie zanieczyszczeń w powietrzu zmienia się w ciągu doby można wyczytać z projektu Life-Mappingair/pl prowadzony na Uniwersytecie Wrocławskim[3]. Zmierzone przez badaczy zanieczyszczenie NO2 na ul. Wiśniowej we Wrocławiu było najniższe latem, nie tylko w porównaniu z zimą, ale również z wiosną i jesienią. Jednocześnie zauważalna była duża zmienność stężenia NO2 w ciągu doby i jego dwa maksima – poranne i popołudniowo-wieczorne. 
– Największe stężenia tlenków azotu odnotowujemy w czasie szczytów komunikacyjnych, czyli kiedy jedziemy do pracy czy odwozimy dzieci do szkoły. Jedną z najbardziej narażonych grup na skutki zanieczyszczeń transportowych są dzieci. Jeżeli mieszkamy w odległości spacerowej od szkoły odprowadzajmy dzieci na piechotę, a rzadziej podwóźmy je autem – wyświadczymy tym samym sporą przysługę zdrowotną ich koleżankom i kolegom, jak również wszystkim osobom mieszkającym w okolicy – zachęca Łukasz Adamkiewicz, prezes Europejskiego Centrum Czystego Powietrza.

W pandemii stolica odetchnęła

Na istotną rolę transportu samochodowego w powstawaniu zanieczyszczeń powietrza zwraca również uwagę Główny Inspektorat Ochrony Środowiska w publikowanych regularnie rocznych ocenach jakości powietrza dla poszczególnych województw. Stosowny dokument dla województwa mazowieckiego za rok 2022 r. stwierdza, że na stacji pomiarowej zlokalizowanej w Warszawie przy ul. Niepodległości (czyli w Śródmieściu, gdzie praktycznie brak jest jednorodzinnej zabudowy) odnotowano najwyższe stężenia NO2.
Jak zauważa GIOŚ, na znacznym obszarze województwa mazowieckiego stężenia średnioroczne dwutlenku azotu nie przekraczały 20 μg/m3, zaś w centrum Warszawy w rejonie w rejonie głównych dróg, te wartości wzrastały nawet do 115 μg/m3. Dokument przypomina również, że jedynym rokiem, kiedy średnioroczne stężenie NO2 nie przekraczały polskich norm był rok 2020, kiedy ze względu na pandemię COVID-19 i mniejszy ruch samochodowy był nietypowo mały. Organizacja Clean Cities Campaign przeanalizowała pomiary z minionych lat i podaje, że o ile odczyt NO2 ze stacji na Al. Niepodległości w Warszawie w latach 2013-19 wahał się między 50 a 60 µg/m³, to w roku 2020 spadł do 37 µg/m³.
czym_oddycha_wykresy_2_3-2.png
– Nasza analiza pokazuje jednoznacznie – spadek natężenia ruchu drogowego przekłada się na niższe emisje NO2. Lub jeszcze prościej – im mniej osób będzie poruszało się po Warszawie samochodem, który spala benzynę lub olej napędowy, tym czystsze będzie powietrze, którym oddychają mieszkańcy stolicy – ocenia Nina Bąk koordynatorka Clean Cities Campaign w Polsce.

Nie jesteśmy skazani na smog

Wpływ zanieczyszczeń komunikacyjnych nie pozostaje obojętny dla kondycji mieszkańców polskich miast, ponieważ przekraczane są normy wyznaczające bezpieczną granicę dla zdrowia ludzkiego. Najpoważniejszym skutkiem regularnej ekspozycji na podwyższone stężenia np. dwutlenku azotu (NO2) jest przedwczesna śmierć. Ponadto grupy wrażliwe, takie jak osoby starsze czy dzieci, narażone są na inne poważne skutki zdrowotne jak rozwój wielu chorób układu oddechowego i krążeniowego.
– Dysponujemy setkami ogólnodostępnych badań naukowych dokumentujących zagrożenia zdrowotne związane z oddychaniem zanieczyszczeniami z rur wydechowych samochodów. Istnieją także liczne narzędzia, które można wdrożyć, znacząco obniżając stężenia szkodliwych substancji. To, czego nam teraz potrzeba to konkretne decyzje i działania, by przekuć wiedzę teoretyczną na korzyści dla zdrowia nas i naszych dzieci – komentuje Weronika Michalak, dyrektorka organizacji HEAL Polska.
Na szczęście istnieją sprawdzone sposoby, aby poprawić jakość powietrza spowodowaną wpływem transportu. Przykładem mogą być europejskie miasta, które postawiły sobie za cel walkę z dominacją transportu indywidualnego opartego na starej flocie pojazdów. Ich działania w ciągu kilku lat poprawiły stan powietrza. W Polsce również możemy tego dokonać podejmując odpowiednie decyzje zarówno na poziomie osobistym, jak i systemowym. Możemy po prostu rzadziej jeździć autem lub wymienić je na mniej emisyjne, albo też walczyć o kompleksowe rozwiązania takie jak inwestycje w transport publiczny, strefy czystego transportu, tworzenie stref buforowych wokół szkół czy lepszej infrastruktury pieszo-rowerowej w Polsce.